Twórcą tej genialnej w swej prostocie metody jest Japończyk prof. Hiroaki Tanaka. Opracował ją, prowadząc badania nad optymalną dla zdrowia techniką ruchu. - Początkowo nazwał ją bieganiem w tempie niko niko, czyli z uśmiechem na twarzy. Potem pojawiła się międzynarodowa nazwa slow jogging. W Polsce ekspertem od tej techniki jest Maciej Kozakiewicz, który właśnie wydał książkę „Slow jogging. Japońska droga do witalności”.

Oto 6 powodów, żeby pokochać slow jogging

1. Nie musisz długo się uczyć, technika jest prosta

Trucht to powolny bieg małymi kroczkami. Taki, który pozwala na swobodną rozmowę. Każdy to potrafi. Trzeba tylko zwrócić uwagę na jeden istotny szczegół. W trakcie slow joggingu stopa powinna lądować na śródstopiu, nie na pięcie. Jeśli masz wątpliwości, gdzie znajduje się śródstopie, podskocz kilka razy albo zacznij truchtać do tyłu. Wtedy twoje stopy naturalnie ułożą się na śródstopiu.

2. Nic nie kosztuje, nie wydajesz na strój i gadżety

To lekki trening, więc za bardzo się nie pocisz. Możesz truchtać w bawełnianym podkoszulku i legginsach lub krótkich spodenkach. Ważne, żebyś miała wygodne sportowe buty, najlepiej na płaskiej podeszwie, bo wówczas łatwiej biegać na śródstopiu. Nie potrzebujesz natomiast żadnych kosztownych gadżetów do kontrolowania pulsu lub liczenia kroków.

3. Poprawiasz kondycję, nie łapiąc przy tym zadyszki

Truchtając w spokojnym tempie, nie przekraczasz tzw. progu tlenowego, czyli granicy, po której w komórkach pojawiają się niedobory tlenu. Nie masz więc zadyszki ani innych nieprzyjemnych objawów, jak silne bicie serca czy ból w płucach. Poprawiasz kondycję i wzmacniasz mięśnie, a przy tym czujesz się komfortowo.

Pamiętaj o wodzie

Gdy wychodzisz z domu, żeby potruchtać, zabierz z sobą wodę. Nawadnianie jest niezbędne w czasie każdego treningu. Co pewien czas warto się zatrzymać i wziąć kilka łyków.

4. Chudniesz bez wyrzeczeń i zyskujesz zdrowie

Wystarczy godzina slow joggingu trzy razy w tygodniu, by po miesiącu zgubić kilogram masy ciała. I to bez żadnych zmian w diecie! Ciekawe, że tempo biegu nie ma wpływu na liczbę spalanych kalorii. By pozbyć się np. 200–300 kalorii, trzeba po prostu przebiec 3,5–5 kilometrów. Nieważne, czy szybko, czy truchcikiem. Chudnięcie, to niejedyny twój zysk. Regularne przebieżki poprawiają też pracę układu krążenia oraz kostno-stawowego. Pozytywnie wpływają na system nerwowy, uodporniają na stres i działają antydepresyjnie.

Zmierz ciśnienie
Nawet przed tak bezpiecznym rodzajem aktywności jak slow jogging, warto skontrolować ciśnienie. Zwłaszcza jeśli dawno tego nie robiłaś. Gdy wynosi 140/90 mm Hg lub więcej, zamiast ćwiczyć, wybierz się do lekarza.

5. Ryzyko, że nabawisz się kontuzji, jest minimalne

Urazy są częste wśród miłośników klasycznego joggingu. Na czterech biegaczy aż trzech doznaje kontuzji przynajmniej raz w roku! Na szczęście te statystyki nie dotyczą slow joggingu, który należy do najmniej urazowych, podobnie jak spacer czy nordic walking. Przed kontuzjami chroni cię technika. Lądowanie na śródstopiu zapewnia lepszą amortyzację wstrząsów, a tym samym zapobiega przeciążeniom stawów kolanowych i biodrowych.

6. Łatwo wkomponujesz trening w codzienne czynności

Ideałem byłoby, gdybyś uprawiała slow jogging na świeżym powietrzu, w otoczeniu zieleni. Zaleca się codzienne półgodzinne przebieżki albo truchtanie trzy razy w tygodniu przez godzinę. Wiemy jednak, jak trudno wygospodarować czas na regularną aktywność. Możesz rozłożyć treningi i wpleść je między zwykłe czynności, np. robić krótkie przebieżki po domu, po korytarzach biurowca, w którym pracujesz, czy w drodze po zakupy.