Selfitis - geneza diagnozy

Ciekawostką jest, że badania nad tą przypadłością rozpoczęły się od plotki. W Internecie krążyła informacja, że Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatryczne zaklasyfikowało robienie selfie jako zaburzenie mentalne. Mimo, że było to kłamstwo, naukowcy postanowili zbadać tę sprawę. Po kilku latach profesorowie: Janarthanan Balakrishnan i Mark D. Griffiths wydali artykuł w naukowym magazynie na temat badań nad selfitis i skali zachowań chorych. Dzięki skali możemy określić, jak dużą wagę przykładamy do robienia selfie. Balakrishnan określił też, kim jest “klasyczna” osoba cierpiąca na te zaburzenie. Najczęściej są to osoby niepewne, które szukają swojego miejsca na świecie i w swoim otoczeniu. Pracę nad wyzbyciem się zaburzenia zdecydowanie należy rozpocząć w swoim wnętrzu, starając się pokochać siebie.

Slefitis - kto robi sobie najwięcej zdjęć?

Co ciekawe, w badaniach na temat częstotliwości występowania zaburzenia w zależności od płci górą byli mężczyźni. Nadużywanie trybu autoportretu przejawiało 42,5% kobiet.Mężczyźni natomiast stanowili grupę aż 57,5% badanych. Zaburzenie to najczęściej dotyka także osoby młode, aż 25,5% badanych było studentami. ¼ z tej grupy to użytkownicy mediów społecznościowych, którzy codziennie publikują przynajmniej 3 swoje zdjęcia. 

Na podstawie badań naukowcy podzielili zaburzenie na trzy stadia:

  • graniczne - polega na robieniu sobie zdjęć, ale nie publikowaniu ich,
  • ostre - gdy selfie, które zostały zrobione lądują na profilach w social mediach, 
  • przewlekłe - występuje, gdy zauważamy ciągłą potrzebę zrobienia sobie zdjęcia i nie mamy hamulców, jeśli chodzi o ich publikacje w Internecie.

Przeczytaj też:Czy masz FOMO? Sprawdź, jak z nim walczyć! ->>

Selfitis - tragiczne skutki robienia zdjęć

Robienie selfie króluje na kanałach społecznościowych. Wiele osób prowadzących popularne konta prześciga się w robieniu najlepszych ujęć. Niestety, najbardziej “klikają się” najniebezpieczniejsze scenerie. Szukanie takich lokalizacji niestety często kończy się dla fotografów tragicznie. W Indiach odnotowano wzrost tragicznych przypadków robienia sobie selfie na torach kolejowych. Moda na zdjęcia z nadjeżdżającym pociągiem wywołała falę kontrowersji. Z malowniczych zakątków Azji co jakiś czas dociera do nas informacja o śmierci turysty robiącego selfie na klifie, zboczu lub półce skalnej. Statystyki pokazują, że ofiarami selfie padamy częściej, niż drapieżnych zwierząt, takich jak rekiny!

Warto poświęcić chwilę na refleksję, ile jesteśmy w stanie poświęcić dla jednego, dobrego ujęcia. Przyjrzyjmy się też swojemu dniu: jak dużo czasu poświęcamy na pozowanie i szukanie dobrego światła, by pokazać się światu na zdjęciach? Odłóżmy na chwilę telefon i cieszmy się światem wokół nas, bez zaglądania na Instagram i robienia sobie zdjęć podczas spaceru :)