O wspaniałych właściwościach melisy opowiada:

Agnieszka Cegielska
absolwentka dziennikarstwa i studiów podyplomowych z dziedziny zdrowia i zdrowego stylu życia. Konsultantka medycyny ajurwedyjskiej. Od kilkunastu lat związana z telewizją TVN. Wielbicielka otaczania się naturą.

 A artykuł pochodzi z najnowszego wydania Sielska Kuchnia

Okazuje się, że najbardziej stresują nas tematy dotyczące życia prywatnego, rodziny. Ponieważ jestem mamą pracującą, jakoś w ogóle mnie to nie dziwi. Funkcjonujemy niczym japońska autostrada, wszystko potrafimy wziąć sobie na głowę, zorganizować, ugotować, posprzątać, na każde dodatkowe zajęcia dzieci dotrzeć, pierwsze wstać, ostatnie położyć się spać i po drodze jeszcze z psem wyjść na spacer. Oprócz tego zdążyć do pracy i z obowiązków służbowych wywiązać się najlepiej, jak potrafimy. Zapewne nie byłoby to aż takim problemem, gdybyśmy na koniec dnia były z siebie dumne. Wygląda to, niestety, zupełnie odwrotnie. Jesteśmy zestresowane, a tak być nie powinno, biorąc pod uwagę, że każda z nas pragnie doczekać się wnuków i najlepiej byłoby jeszcze mieć energię, żeby z tymi wnukami przynajmniej móc się pobawić. Musimy pamiętać o tym, że stres jest dla naszego organizmu bardzo niebezpieczny. Medycyna chińska nie bez powodu mówi o tym, że matką większości chorób jest zła dieta, ale ojcem stres. Powinnyśmy wygospodarować przestrzeń na zadbanie o siebie podczas tej doby, która jest zawsze za krótka, i sięgać po naturalne skarby natury, aby o tę kobiecą zdrowotność zadbać. Zachęcam do tego, aby łaskawym okiem spojrzeć na melisę, bo naprawdę warto.

We wspaniałej książce "Przyprawy, które leczą" Karoliny i Maćka Szaciłłów natknęłam się na zdanie:

„Paracelsus, XVI-wieczny lekarz, przyrodnik, zwany ojcem medycyny nowożytnej, nazwał melisę swoją ulubioną rośliną. Dlaczego? Wierzył, że wykazuje ona większą moc leczniczą niż jakiekolwiek inne zioło na naszej planecie. Ma najwięcej tzw. siły życiowej. Odmładza i odnawia nasze ciało oraz ducha”.

Sami przyznacie, że to cudowna rekomendacja. Ja kocham melisę za to, że jest dla nas naturalnym balsamem, za to, że tak pięknie potrafi wyciszyć, ukoić, utulić, a to wszystko w tych czasach jest nam tak bardzo potrzebne. Zaparzam melisę wieczorem na przemian z lipą i rumiankiem, tak aby było różnorodnie, bo wszystkie te skarby natury są bliskie memu sercu. Pamiętajmy, że najlepsza jest ta, która pochodzi z naszego ogródka, balkonu czy parapetu. Im jest świeższa, tym lepiej, a jeśli będzie suszona, to dobrze, aby nie była całkowicie zmielona. Gdy korzystamy ze świeżej melisy, należy jej listki porwać przed zaparzeniem, aby olejki eteryczne łatwiej mogły się uwolnić, ale też aby nie wyleciały z naszego kubka w świat. Pamiętajmy o przykryciu go po zaparzeniu. Jeżeli pragniemy zrobić zapasy tej byliny na jesień i zimę i ten skarb natury sobie zasuszyć, zwróćmy uwagę na temperaturę, gdyż nie powinno się to odbywać w wyższej niż 35°C.

Melisa, oprócz olejków eterycznych, kryje w sobie flawonoidy, garbniki, fenolokwasy, śluzy, żywice, a nawet witaminę C. Ze względu na swój bogaty skład nie tylko wycisza, ale działa również rozkurczająco, antyseptycznie, żółciopędnie, zapobiega wzdęciom, stabilizuje ciśnienie, balsamuje nasze nerwy oraz układ pokarmowy. Naparem z melisy możemy płukać jamę ustną i gardło.
Olejek z melisy, który jest niezwykle cenny, działa antywirusowo, grzybobójczo i antybakteryjnie.
Rozcieńczony wodą sprawdza się jako balsam, okład na miejsca ukąszone przez komary. Moja babcia stosowała również taką mieszankę, gdy użądliła nas pszczoła. Potwierdzam – bolało zdecydowanie mniej.

Przeczytaj też:

5 domowych sposobów na komary ->>

Za czasów mojego dzieciństwa świeża melisa, która pachniała cytrynowo, była obecna w naszym domu cały rok. Często też pojawiała się na talerzach, dodawana do różnych dań.
Doktor n. med. Danuta Myłek wspomniała podczas naszej rozmowy, że również dodaje do różnych sałatek i deserów świeże, zielone listki melisy, które zbiera już od wczesnej wiosny. Przede wszystkim też przygotowuje z nich herbatki uspokajające, bo spokój jest w naszym życiu tak naprawdę potrzebny i cenny. Melisa bardzo dobrze smakuje z pigwą. Pamiętajmy tylko, aby pigwę, która jest naturalnym źródłem witaminy C, dodawać po przestygnięciu naparu.

Ponieważ melisa ma dużo przeciwutleniaczy, jest porównywana do zielonej herbaty. Warto o niej pamiętać, bo nasze organizmy takiego wsparcia bardzo potrzebują. Zioło nie tylko wycisza, ale też poprawia koncentrację i pamięć, dlatego bardzo jest polecana osobom zmagającym się z chorobą Alzheimera, co również potwierdzono naukowo.
Po całym ciężkim dniu, drogie kobietki, ale też panowie, i studenci, i seniorzy, i dzieci, możemy nie tylko podelektować się smakiem naparu z melisy, ale też dodać ją do kolacji, a nawet do kąpieli. Świeża, rozdrobniona, wrzucona do wanny przeniesie was do najcudowniejszej krainy spokoju. Mam nadzieję, że chwile wieczornej szczęśliwości, na które zasługuje każdy z nas, spowodują, iż nabierzecie sił na pozytywne spotkanie z kolejnym dniem. Oby był to dzień jak najmniej stresujący.

Orzeźwiająca lemoniada spokojem ogrodu pachnąca

Składniki:

  • melisa
  • szałwia
  • werbena
  • limonka
  • woda
  • opcjonalnie sok z brzozy

1. Listki świeżych ziół rwiemy na kawałeczki, aby wydobyć olejki eteryczne dodające aromatu i zdrowia.
2. Zioła zalewamy wodą (można dodać sok z brzozy – wtedy lemoniada będzie miała jeszcze więcej walorów zdrowotnych).
3. Na koniec wkrapiamy dla smaku i pięknego zapachu sok ze świeżej limonki.

SPECJALNIE DLA NAJMŁODSZYCH:
W wersji słodszej dla dzieci można dodać sok z kwiatów bzu. Taki napój cudownie gasi pragnienie i niesamowicie pachnie.

Jeszcze więcej interesujących informacji na temat naturalnych produktów można znaleźć w książce Agnieszki Cegielskiej "Naturalnie dla zdrowia"