Kiszenie to jeden z najstarszych pomysłów na zachowanie cennych właściwości pokarmów na dłuższy czas. Kisi się na całym świecie i chyba od zawsze. Kisili Rzymianie, Persowie, kisiły nasze słowiańskie babcie i dziadkowie, kisimy i my – a wszystko po to, by zachować zdrowie i wzmocnić odporność – szczególnie zimą.

Kiszonki - same zalety

Kiszenie ma same zalety – mówi Mariusz Budrowski, witarianin i wielki miłośnik kiszonek. Benefity, jakie można wymienić to m.in.: zapobieganie psuciu się żywności i zabezpieczenie jej na długi czas. Poza tym kiszonki uruchamiają enzymy trawienne, pomagają ustabilizować cukier we krwi oraz regulują PF w naszym organizmie.  Do tego wzmacniają nasz układ immunologiczny, poprawiają metabolizm oraz pomagają w usuwaniu niepożądanych bakterii i grzybów z naszego układu pokarmowego. Kiszonki to po prostu samo zdrowie i bardzo się cieszę, że z roku na rok ich popularność wzrasta.

Kiszenie - co to za proces?

Kiszenie to proces fermentowania polegający na przetwarzaniu produktów za pomocą drobnoustrojów. Kisimy poprzez przesypywanie pokarmów solą, co prowadzi do fermentacji mlekowej. Wydziela się kwas mlekowy – klucz do szczęścia flory bakteryjnej, niezbędnej nam do życia. Poprzez kiszenie w warzywach i owocach podwaja się zawartość witaminy C i B, łatwiej się je trawi, a dzięki powstałej w trakcie fermentacji acetylocholinie, odpowiadającej za przekazywanie impulsów nerwowych, obniża się ciśnienie krwi oraz zwiększa perystaltyka jelit.

Kiszonki polecam wszystkim, a szczególnie osobom z nadwagą, czy cierpiącym na cukrzycę – zapobiegają bowiem insulinooporności, obniżają uczucie głodu, a do tego zawierają znikomą ilość kalorii. Są źródłem probiotyków i mikroelementów, zapobiegają zaparciom, wzmacniają system odpornościowy i powodują, że pokarm szybciej wchłania się do krwi.

W Polsce najczęściej kisi się kapustę i ogórki. Coraz bardziej popularna staje się też kimchi – ostra kiszona kapusta pekińska z dodatkiem papryczek chili pochodząca z Korei i mająca właściwości przeciwnowotworowe. Coraz częściej kisi się też inne warzywa, takie jak marchewki, buraki czy rzodkiewki, a także grzyby, a nawet owoce, np. kiszone cytryny.

Zobacz też:

  

    Zakwas buraczany – domowy eliksir zdrowia ->>

 

 

 

Uwaga na kwaszonki!

Kiśmy na zdrowie, ale uważajmy na tzw. kwaszonki – to są produkty udające zdrową  żywność, pasteryzowane i zalane octem. One nie nadają się do jedzenia, więc lepiej samemu przygotowywać sobie kiszone potrawy – dla zdrowia, zabawy i odporności.

Przepis na kiszone buraczki:

 • 5 dużych buraków potarkowanych w małe słupki albo pokrojonych w cienkie plasterki
• 7 dużych ząbków czosnku lekko rozgniecionych np. szerokim nożem
• 10 cm korzenia chrzanu pokrojonego w paski (może być suszony)
• 1/3 łyżeczki mielonego ziela angielskiego
• 1/3 łyżeczki mielonego liścia laurowego
• 1/3 łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
• 2 l  ciepłej, przegotowanej, wymieszanej z 3 łyżkami soli kamiennej wody
 

Wkładamy wszystkie składniki do dużego słoja lub gliniaka i zalewamy ciepłą wodą z solą.
Wszystko mieszamy drewnianą lub plastikową łyżką, lekko przykrywamy zostawiając dostęp powietrza. Odstawiamy w ciepłe, ciemne miejsce. Jeśli to jest słoik, można przykryć dodatkowo ściereczką, żeby nie stracić koloru. Codziennie mieszamy drewnianą łyżką.
Po 3 dniach przecedzamy przez sitko, zostawiamy buraki i czosnek do zupy lub koktajli warzywnych. Sok przelewamy do butelek i wszystko trzymamy w lodówce nawet do 2 tygodni.

 


Mariusz Budrowski to współautor projektu „Odmładzanie na Surowo” – bloga obserwowanego przez ponad 27- tys. osób na Facebooku, mającego 411 tys. subskrypcji na YT oraz 38 tys. na Instagramie. Jest autorem książki dla dzieci „Wierszykowo na Surowo”, bestsellera: „Surowe Zdrowie” oraz książki kulinarnej: „Na Surowo Przepisy”. Poza tym Mariusz Budrowski to pomysłodawca programów na odchudzanie oraz festiwalu Witariada i konferencji Surowe Życie.