Cukrzyca brzmi jak poważna choroba, a insulinooporność - nie bardzo. Nawet słownik w komputerze podkreśla ten wyraz na czerwono, jakby nie istniał. Czy jest się czego obawiać?

Insulinooporność nie jest chorobą, tak jak cukrzyca. Jest to zaburzenie metaboliczne, które nieleczone może prowadzić do rozwoju chorób, w tym m.in. cukrzycy. Ma wpływ także na rozwój chorób sercowo-naczyniowych, zaburzeń hormonalnych, nadciśnienia tętniczego, zaburzeń pracy wątroby... Coraz więcej słyszymy też o powiązaniu insulinooporności z chorobą Alzheimera.

Sporo tego i od razu robi się poważnie. Jak do tego dochodzi?

To zaburzenie polega na tym, że tkanki takie jak wątroba, tkanka tłuszczowa czy kostna, stają się „oporne” na działanie insuliny, czyli hormonu wydzielanego przez naszą trzustkę. Na skutek np. jedzenia zbyt dużej ilości niektórych pokarmów, trzustka produkuje coraz więcej insuliny. To sprawia, że wzrasta nam poziom glukozy we krwi. Stałe, duże „wyrzuty” insuliny, powodują coraz częstszy większy wzrost glukozy. Im więcej insuliny i glukozy krąży po naszym organizmie, tym bardziej nasze komórki nie nadążają z przyjmowaniem ich, więc dochodzi do tzw. oporności na insulinę.

Mówiąc obrazowo - komórki są „zapchane”?

Tak, a insulina krąży po organizmie, więc ciągle wzrasta poziom glukozy, co ostatecznie prowadzi do rozwoju cukrzycy i do innych zaburzeń w obrębie naszego organizmu. Możemy to porównać do dziurki od klucza. Gdy ktoś ją zaklei gumą do żucia, nie możemy włożyć tam klucza. Tak mniej więcej działa insulinooporność.
Mam wrażenie, że dowiedzieliśmy się o niej dzięki celebrytom. Wielu ją ma…  

Dużo się o tym teraz mówi, bo zwiększyła się świadomość istnienia insulinooporności. Jeszcze 10 lat temu praktycznie nikt, poza środowiskami naukowymi, nie poruszał tego tematu. Nieskromnie powiem, że to trochę nasza zasługa i naszej Fundacji, która zajmuje się pomaganiem pacjentom z tym zaburzeniem oraz zwiększaniem świadomości na temat jego istnienia i leczenia. Nasze książki też się do tego przyczyniły. Temat stał się też dość popularny m.in. wśród celebrytów i wiele osób zrzuca winę np. na niepowodzenia w odchudzaniu na insulinooporność. Nie zawsze ona jest największym problemem.

Zobacz również:

Napisała pani o tym wiele książek.

Razem z Magdą Makarowską napisałyśmy 11 książek o insulinooporności. Najnowsza „Zadbaj o odporność w insulinooporności” jest odpowiedzią na pytania na temat tego, jak bardzo ta przypadłość wpływa na nasz układ immunologiczny. Jest kierowana nie tylko do pacjentów z tym zaburzeniem, ale też do osób zdrowych, którym zależy na profilaktyce.

Nawet niektórzy lekarze nie traktują tematu insulinooporności poważnie, to jak przekonać zwykłego człowieka?

To się już zmienia. Jest wielu lekarzy, którzy jej nie bagatelizują i pomagają ją skutecznie leczyć. To najczęściej endokrynolodzy, diabetolodzy, ginekolodzy. Oczywiście, zdarzają się też tacy, dla których temat insulinooporności jest „przereklamowany”. Niektórzy nawet mówią, że jak będzie cukrzyca, będziemy leczyć. Jednak lecząc insulinooporność możemy zapobiec rozwojowi wielu chorób, w tym właśnie cukrzycy. Świadomi problemu są też dietetycy. Sami, jako Fundacja przeszkoliliśmy ok. 1500 specjalistów z całej Polski i nie tylko, z tematu leczenia żywieniowego insulinoporności. Zrobiliśmy to w ramach szkolenia SOIT - School of Insulinresistance Therapy. Listę specjalistów, którzy ukończyli nasze szkolenie SOIT oraz zdali po nim pozytywnie egzamin, znajdziecie na naszej stronie www.insulinoopornosc.com oraz na www.szkoleniesoit.pl.


Wydaje mi się, że insulinooporność zdarza się głównie otyłym, stroniącym od ruchu osobom, które jedzą fast food?

Nie, szczupli też ją czasem mają, bo jest wiele jej przyczyn. Np. kobiety z PCOS (zespół policystycznych jajników – przyp. red.), u których często występuje także insulinooporność, mogą mieć prawidłową masę ciała. Jest też typ sylwetki zwany „fat skinny”. To osoby o prawidłowej masie ciała, ale o wysokim poziomie tkanki tłuszczowej w organizmie. One także mogą zmagać się z insulinoopornością. Ryzyko insulinooporności zwiększa się, gdy na naszych talerzach królują wysokokaloryczne potrawy i żywność wysokoprzetworzona. Jeśli zajadamy się słodyczami, a przy tym raczej spędzamy czas na kanapie niż na rowerze czy siłowni, to jesteśmy w grupie ryzyka. Na insulinooporność bardziej narażeni są też ci, którzy żyją w stresie.

W stresie? Jak to? Przez spięcia w pracy i goniące terminy można nabawić się zaburzeń metabolicznych?

Dokładnie tak. Krótkotrwały stres, taki który towarzyszy nam np. przed ważnym spotkaniem czy egzaminem jest czymś naturalnym i działa mobilizująco, nie jest szkodliwy. Natomiast ten przewlekły, który towarzyszy nam każdego dnia z powodu np. pełnej napięcia pracy, problemów osobistych, nieprzespanych nocy, może działać niekorzystnie. Pod wpływem przewlekłego stresu organizm jest stale w fazie intensywnego napięcia, które generuje ciągle podwyższony poziom kortyzolu - hormonu stresu. Wpływa to na podwyższenie glukozy w organizmie, a to może nasilać wydzielanie insuliny. Do tego ciągły stres uruchamia szereg niekorzystnych mechanizmów w naszym organizmie, mogąc wpłynąć na rozwój zaburzeń metabolicznych, a także chorób somatycznych i psychicznych, np. depresji. Osoby chorujące na depresje, mają większe trudności np. z aktywnością fizyczną, ich codzienny „rozruch” jest mocno spowolniony, a to kolejny czynnik wpływający na ryzyko insulinooporności. Jak widzimy, to takie błędne koło stresu.

Skoro insulinooporność czai się wszędzie, to jak zbadać, czy się jej nie ma? Wystarczy zbadać poziom cukru we krwi?

Nie. Sam poziom glukozy to za mało. Należy zbadać również insulinę na czczo. A najczęstszym badaniem jest test obciążenia glukozą (OGTT) z oznaczeniem glukozy i insuliny na czczo, a następnie po jedne i po dwóch godzinach od obciążenia glukozą, czyli wypicia roztworu z 75 g glukozy.

Jeśli wynik jest dobry, to wszystko ok?

Gdy wyniki mieszczą się w normie, to raczej można wykluczyć insulinooporność. Natomiast jeśli mimo prawidłowych wyników mamy objawy, które mogą wskazywać na to, że organizm ma kłopoty z odpowiedzią na insulinę, czyli, np. zmęczenie po posiłku węglowodanowym,  należy się temu bliżej przyjrzeć. Sam poziom glukozy niewiele mówi o insulinooporności. Można mieć prawidłowy poziom cukru, a wysoki poziom insuliny. Wtedy mamy do czynienia z insulinoopornością lub o hiperinsulinemią. To drugie to stan, w którym trzustka wydziela nadmiar insuliny. Te pojęcia nie są tym samym. Hiperinsulinemia, może prowadzić do insulinooporności.

Jeśli lekarz stwierdza u nas insulinooporność, to co dalej?

W tym zaburzeniu dobrą wiadomością jest to, że w większości przypadków da się to odwrócić. Zmiana stylu życia, redukcja masy ciała, czasami leczenie farmakologiczne, mogą doprowadzić do tego, że wszystko wróci do normy. Zła wiadomość jednak brzmi, że powrót do złych nawyków, może doprowadzić znowu do insulinooporności.

Jak w takim razie przejść na jasną stronę mocy?

Najlepiej małymi krokami wprowadzać zmiany, a zacząć od diety. Tu cuda potrafi zdziałać większa ilość warzyw, produktów pełnoziarnistych, zdrowych tłuszczów i ryb. Dobrze zacząć jeść żywność, która jest jak najmniej przetworzona, czyli lepiej położyć na pełnoziarnistej kanapce plastek upieczonej piersi z indyka niż zjeść kajzerkę z gotową wędliną. Świetnie sprawdzają się diety o niskim indeksie glikemicznym, DASH i śródziemnomorska. No i trzeba się ruszać! To jest dopiero moc! Na początek wystarczą drobne zmiany: zamiast jechać windą, idę po schodach, zamiast wszędzie samochodem, częściej idę piechotą. Po jakimś czasie warto wprowadzić nawyk codziennego szybkiego spaceru, regularne ćwiczenia, może basen, rower…

I żegnajcie lody i tarto cytrynowa…

Nie będzie tak źle, bo jest światełko w tunelu dla tych, którym ciężko żyć bez słodyczy. Nie trzeba z nich całkowicie rezygnować, jednak cukry proste lepiej zamienić na złożone, czyli te o niskim indeksie glikemicznym. Można także wybrać tzw. zdrowsze słodycze. Jest wiele zamienników, które są odpowiednie dla osób z insulinoopornością. Możecie skorzystać z naszej książki „Słodkości w insulinooporności”, gdzie pokazujemy zdrowe przepisy na desery dla osób z IO z niskim indeksie glikemicznym. Przy zdrowej diecie i aktywności fizycznej, można spokojnie dodać takie desery do swojego żywienia, jednak pamiętajmy, że złotym środkiem jest umiar. Nawet zdrowe desery jedzone w nadmiarze mogą zaszkodzić. Dotyczy to wszystkiego. Nie tylko słodyczy. Umiar jest tutaj bardzo ważny i zdrowa równowaga we wszystkim.